poniedziałek, 24 grudnia 2012

Rozdział 30

Po łzawym pożegnaniu Doyle odwiozła ją śpiąca do domu. W kolejnym dziwnym przebraniu wsadziła ją do auta i zawiozła na Sheldon Avenue. Wniosła ją do sypialni i ułożyła w łóżku. Nie chciała, by ktoś ją zobaczył, więc wymknęła się tyłem i wróciła do siebie.
Kolejne zadanie na jej liście Czego Pragnę zostało odfajkowane. Ostatnie zadanie jakie była w stanie będąc z Londynie zrobić to odwiedzić Alison. Chciała wiedzieć, co się stało z nią i Greeny'im, czyli po prostu Simonem. Chciała wiedzieć jaki był kiedyś. Co go zmieniło ?
Ranem w piątek wstała wcześniej niż zawsze, było ledwo po siódmej. Miała zamiar najpierw pojechać na wskazany przez Cowella adres, gdzie znajdzie Ali, a potem czekał ją jakiś nudny wywiad. Szybko narzuciła na siebie jakieś ubrania z wczoraj. Było pochmurno, więc wzięła jeszcze jakąś kurtkę i wyszła z domu. Miała już wzywać taksówkę, zauważyła jednak malutkie auto na podjeździe. Za wycieraczkę dostrzegła karteczkę "Przesyłka z Holmes Chapel. Eric".
- Pomyślałem, że nie masz jak się poruszać po Londynie - stał na chodniku z jego szarmanckim uśmiechem i rękami z kieszeniach skórzanej kurtki.
Sherry uśmiechnęła się. On zbliżył się do niej i mocno uścisnął podnosząc do góry. Gdy ją puścił ona miała taką minę jakby nie powinien tu przyjeżdżać.
- Nie chcesz mnie tu, co ? - spytał i oparł się o małego Mini Cooper'a, którego wygrała jeszcze będąc w Holmes Chapel w KTM - Konkursie Talentów Muzycznych.
- Po prostu zapomniałam o tym i jakoś w ogóle tyle spraw ostatnio mam na głowie - zaśmiała się cicho. - Jadę do znajomej, może pojedziesz ze mną przy okazji na lunch ?
- Brzmi miło - otworzył jej drzwi do auta.
Najpierw pojechali pod adres Alison. Nie był to dom, czy mieszkanie jak się spodziewała. Była to zwykła uliczka z sklepikami i kawiarniami. Podjechali pod wskazany numer. Zrozumiała o co mu chodziło. Szyld nad cukiernią głosił Blue Flower, made by A & G. Był złoty, a cała cukiernia od zewnątrz pomalowana na błękitno. Na wystawie były malutkie babeczki. Sherlock kazała mu zaczekać w kawiarni obok, a sama weszła do środka. Sklep był ogromny. Były tam stoliki przy szybie, a po drugiej stronie podłużne lodówki z ciastkami, ciasteczkami, babeczkami, cukierkami i przeróżnymi słodkościami. Przy staromodnej kasie stała przepiękna blondynka. Przypominała starszą wersję Alison z rysunków. Dziewczyna podeszła niepewnie do niej.
- Jestem Sherlock - zaczęła.
- Ja Alison - zdziwiła się powitaniem. - Co podać ? - uśmiechnęła się serdecznie.
- Nie ja, nie. Chociaż mogłaby mi pani dać jakąś dobrą babeczkę - odpowiedziała szybko i zza koszulki wyciągnęła złotą babeczkę na szyi.
Gdy Ali wróciła i zobaczyła naszyjnik wiedziała do czego zmierza ta wizyta. Bez słowa zaniosła ciastko do jej stolika i usiadła z nią.
- Chcę tylko porozmawiać - oświadczyła Cher.
- O czym ? - spytała oschle, bała się tej rozmowy.
- Czemu Simon panią zostawił ? - ona wzięła głęboki oddech.
- Zapewne wiesz, że był chory, miał białaczkę. Byliśmy już w Londynie. Pewnego razu, przyszliśmy tutaj, chciałam mu pokazać ten lokal. Mieliśmy go wynająć i zacząć od nowa. On zemdlał i dostał drgawek, myślałam, że to padaczka. W szpitalu powiedział nam lekarz, że to białaczka i musimy zacząć leczenie. Po paru miesiącach zmagania się z chorobą on zostawił mi jedynie karteczkę z napisem, że wyjeżdża by odetchnąć. On odetchnąć ? A co ze mną, z nami i tym wszystkim ? - kobieta oddychała przed rozpoczęciem każdego zdania, mówiła spokojnie i miarowo. - Potem dowiedziałam się, że jest w Paryżu, znalazł tam nowe pasje - powiedziała ostatnie słowo z pogardą. - Po założeniu wytwórni wspomógł mój biznes i nie widziałam go przez ponad 20 lat.
- I tyle ?
- Czego oczekiwałaś ?
- Rozmowy z nim, czemu z nic mu nie powiedziałaś ?
- Miałam mu powiedzieć, że chcę z nim być i żeby do mnie wrócił ? To on uciekł, nie będę go gonić.
- Myślałam, że naprawdę go kochałaś - powiedziała cicho Sherry.
- Bo kocham, ale nie zmienię tego co on zrobił. Okłamał mnie i zostawił, nie zatrzymasz burzy, nie powstrzymasz wiatru - broniła się, po czym złapała nastolatkę za rękę, by znaleźć u niej zrozumienie.
- Ale zamykając się w domu nie powstrzymasz jej nadejścia, tylko unikniesz kropli deszczu - oburzyła się jej potulnością całej sprawy, jakby nie chciała do tamtego wracać.
- Sherlock, to dawne dzieje, nie winię go za to. Odszedł, bo chciał mnie chronić. Kiedy wyzdrowiał czuł się winny i bał się mojej reakcji na powrót. Sama nie wiedziałabym co zrobić, jakby wrócił. To powinno zostać w tym domku.
- Nie powinno, bo miłość trwa na zawsze - rozpięła naszyjnik Greeny'iego i jej oddała. - Miłość przetrwa wszystko.
Nie czekała na jej odpowiedź, ścisnęła jej rękę na naszyjniku i patrząc na łzy w jej oczach wyszła z cukierni. Wytarła łzy z policzków, bo sama nie wytrzymała. Pociągnęła nosem i się do siebie uśmiechnęła. Zobaczyła Erica, który siedział na ławce z dwoma kawami. Gdy podeszła on zaproponował spacer, więc szli przed siebie uliczkami Londynu.
- Poszło dobrze ze znajomą ? - spytał chłopak.
- Raczej tak, chociaż trochę ją przycisnęłam niemiło... - westchnęła i wzięła łyk kawy, poczuła karmelowy, słodki smak. - Pamiętałeś - uśmiechnęła się.
- W końcu mam lepszą pamięć niż Ty - uśmiechnął się spokojnie. - Mamy jakieś plany na wieczór ?
- Ja mam wywiad do London Nightmare, a wieczorem miał wpaść Niall, najwyżej go spławimy i pooglądamy filmy do rana, co Ty na to ? - spytała obojętnie.
- Brzmi dobrze, ale go nie spławiaj, w końcu po tym telefonie do radia i tak nie czuje się najlepiej, bo został odrzucony przez najlepszą dziewczynę w Londynie - zaśmiał się.
- Taaa... - mruknęła.
- Niech wpadnie, będzie miły wieczór we troje - wzruszył ramionami. - Wiesz, w końcu popisze się, że mogę Cię poprzytulać, a on nie za bardzo - zaczął się znowu śmiać, czuł lekką wyższość nad nim, bo wcześniej był wręcz nazbyt zazdrosny o plotki na temat Nerry.
- Jakoś mi nie przeszkadza, że on mnie obejmuje, przytula i takie tam. Jesteśmy przyjaciółmi, a jeśli już to ja go lubię bardziej niż powinnam, w sensie, że lubię go tak, lubię-lubię - rzuciła, ale nie miała ochoty tłumaczyć mu całej zawiłości między nimi. - To w radiu to była trochę ściema, żeby nikt się do mnie nie przyczepił - skłamała.
- Aha... - zniechęcił się. - Czyli się lubicie, ale to ukrywacie ?
- Tak, mniej więcej - zobojętniła.
- Szykuje się ciekawy wieczór - wymusił uśmiech.

Po spacerze, który przybrał dziwną, milczącą barwę pojechali do restauracji, gdzie ona miała się spotkać z dziennikarzem. Zjedli obiad w także nie najszczerszej atmosferze, udając zrelaksowanych. W końcu pojechali do domu, Sherlock przebrała się w długie, ciepłe, szare dresy ze ściągaczami przy kostkach i bluzę Nialla, którą zapomniał zabrać ostatniego wieczoru. Dochodziła siódma. Rozsiedli się w jej pokoju. Rzutnik wyświetlił obraz na ścianie, a oni rozłożyli koce na podłodze. Opierali się o łóżko plecami i szukali dobrych filmów. Usłyszeli trzask drzwi. Przyszedł.
- On ma już klucze od tego domu ? - wymsknęło się Ericowi pogardliwie.
- Dałam mu zapasowy, tak na wszelki wypadek - rzuciła obojętnie.
Niall wszedł do pokoju z szerokim uśmiechem, który szybko zgasł. Zobaczył blondyna obok niej. Coś się w nim zapadło.
- Cześć, skarbie - powiedział i usiadł obok niej.
Teraz znajdowała się pomiędzy nimi, co ją krępowało. Musnął jej policzek i odchylił się. Oprzytomniał na moment.
- Wybacz mój pośpiech, jestem Niall - podał rękę drugiemu.
- Eric. Miło poznać, wiele o Tobie słyszałem - starał się być miły.
- I wzajemnie. Sherry opowiadała jak ją wspierasz, jesteś kochany - ledwo co wypowiedział te słowa.
- Staramy się jak potrafimy - rzucił luzacko i się odchylił.
- Widzę moją bluzę - uśmiechnął się do niej, chciał podkreślić jej przynależność do niego.
- Nie miałam się w co ubrać, a dalej ładnie pachnie - złapała go za dłoń i ukradkiem ścisnęła w podzięce za staranie się być miłym dla jej znajomego.
Cher z laptopem na kolanach wybrała pierwsze co jej podchodziło na myśl, by ich nie skłócić. Wybrała Kac Vegas. Włączyła film i odstawiła komputer na łóżko. Przykryli się wszyscy jednym kocem. Irlandczyk objął ją w pasie. Gdy poczuł, że Eric chciał zrobić to samo ostrzegawczo chrząknął, a dziewczyna spojrzała na niego z wyrzutem. On chciał ją chronić, ale ona i tak nie traktowała poważnie baristy. Komedia szybko im minęła, niektóre żarty na tyle ich bawiły, że aż trzęśli się ze śmiechu. Horan nie ruszył ręki ani na moment, wręcz bardziej chciał zwrócić na siebie uwagę. Puszczał jakieś bezsensowne komentarze, starał się przyciągnąć ją bliżej siebie, nawet pocałować, ale one rzuciła jedynie oschle "Daj sobie już spokój". Gdy film się skończył ona zeszła na dół, by zrobić im herbatę, zostawiając chłopców samych. Po krótkiej chwili wytchnienia na dół zszedł Eric. Ona usiadła na wysepce, a on stanął naprzeciwko niej, stykali się głowami. Ona musiała się schylić, by dorównać jego poziomowi. Blondyn trzymał ręce na jej biodrach, nie zwróciła nawet na to uwagi. Nie przejmowała się zupełnie tym, co mógłby pomyśleć Niall, bo sądziła, że skoro ona nic nie czuje do blondyna z małej mieściny, to czemu jej ukochany ma mieć inne zdanie ?
- On Cię strasznie broni, nawet dotknąć Cię nie mogę, bo już czuję jego wzrok - pisnął Eric.
- Po prostu taki już jest - wzruszyła ramionami.
- Nie masz go dość ? - zapytał bez ogródek.
- Nie, lubię go i Ty też powinieneś.
- Jak mam polubić kogoś, kto Cię ogranicza ? Jest nadopiekuńczy i nie pozwala Ci nic robić, daj sobie z nim spokój, pewnie jeszcze zdradza Cię z jakąś fanką - prychnął. - Znajdź sobie lepiej jakiegoś bardziej męskiego faceta - rzucił.
- Niby kogo ? - uśmiechnęła się ironicznie.
- Takiego Erica, który przemierzył pół kraju, by znowu się z Tobą spotkać... - przysunął jej brodę do swojej.
- Przestań - ale on puścił to mimo uszu.
Złapał ją za szyję i pocałował. Harry miał rację, ona to wiedziała od dawna. Chciał ją, bo była sławna, nie lubił jej za to kim była. Odepchnęła go, ale ona wcale nie ustąpił miejsca. Spięła usta i tym razem kopnęła go w brzuch.
- Co Ty robisz ?! - powiedział oburzony, gdy siła jej nogi sprawiła, że wylądował plecami na lodówce.
- Przestań robić to co robisz. Nie próbuj mnie poróżnić z Niallem.
- Nie próbuje, już jesteście od siebie oddaleni, to dlatego pozwoliłaś mi się pocałować - powiedział spokojnie.
- Odepchnęłam Cię - gardziła nim i tą jego arogancją, która w końcu wyszła na zewnątrz.
- Ale najpierw nie mogłaś się mnie oprzeć - zaśmiał się. - Najlepsze jest to, że nie powiesz mu, że się pocałowaliśmy, bo ja mam parę asów w rękawie na twój i mój temat. Jak sądzisz, komu uwierzy twój chłoptaś ? Mi czy Tobie, dziewczynie, która ma problemy z emocjami i ukrywała prawdę przed swoim "ukochanym" - prychnął. - Odnośnie paru tam spraw. Effie się zdradziła, spotkałem ją wczoraj - pstryknął palcami.
- Jesteś podłym... - nie dokończyła, bo usłyszała kroki drugiego gościa ich wieczoru na schodach.
- Coś się stało ? - spytał Niall, który właśnie wszedł i zobaczył wrogie miny na ich twarzach.
- Nic - powiedział z uśmiechem Eric.
- On mnie pocałował - zeskoczyła z blatu.
- Nie kłam, rzuciłaś się na mnie - powiedział udając pokrzywdzonego. - Nie chciałem Ci nic mówić, Niall, ale ona nie mówi Ci całej prawdy.
- Wynoś się, bo mam dość takich małych szuj w naszym życiu - zignorował jego słowa. - To, że mam skaleczoną rękę, nie oznacza, że nie uderzę Cię tak, byś wyleciał stąd za drzwi.
- I tak mi nic nie zrobisz, bo mogę poopowiadać gazetom parę ploteczek na temat twojej latawicy - uśmiechnął się Eric. - Komu uwierzą, mi, przyjacielowi, który był z nią od zawsze czy gwieździe, która ukrywa swój związek z nią ?
- Inteligentni będą wierzyć w to co jest prawdą, ci mniej w to czego i tak nie zdążysz powiedzieć mediom, bo już Cię tu nie będzie. Wyjedziesz i dasz na spokój, bo...
- Nie macie na mnie nic - roześmiał się. - Odejdę pod warunkiem, że Sherlock do mnie wróci, pokażemy się mediom i będziemy szczęśliwą parą, a w nagrodę będzie mnie błagać, by spędzić ze mną noc, a Ty będziesz na to patrzył - Irlandczyk nie wytrzymał.
Zamachnął się i Eric stracił przytomność od uderzenia w skroń.
- Świetnie, teraz czeka nas proces, bo on Cię posądzi o pobicie - westchnęła obojętnie, jakby te wszystkie obelgi ją obeszły. - Podnieś go i wynieś na werandę, obudzimy go i każemy się wynosić. Nic nam nie zrobi, nie ma tyle odwagi.
Wynieśli razem nieprzytomnego na ławkę przed domem. Sherry wzięła kubełek wody, który stał przy rynnie. Oblała Eric'a, który natychmiastowo się obudził.
- Idź już sobie, w nagrodę pozwolimy Ci ujść z twarzą - powiedziała spokojnie i wskazała na furtkę.
Niall wrócił do środka i czekał w przejściu na dziewczynę. Eric zrobił coś co zaskoczyło ich oboje. Wstał i zamachnął się na nią. Nie zauważyła jego ręki, która smagnęła ją w policzek zostawiając czerwony ślad i zadrapanie po paznokciach. Osunęła się na ziemię. Horan chciał się na niego rzucić, ale bardziej był zajęty nią. Barista wybiegł w pośpiechu z jej posiadłości. Para podniosła się z ziemi. Wrócili do domu. Nie było im łatwo z całą tą sytuacją, ale ją już to mało obchodziło. Miała to czego chciała - miłość, szczęście i swoje miejsce na świecie.


______________________________________________________________________

Żebyście nie zwariowali w szale zakupów i świątecznym sprzątaniu dodaję rozdział. Z góry zaznaczam, że to będzie notka "pożegnalna i dziękująca". Ponieważ, kolejny rozdział będzie ostatnim jaki nam się ma zamiar przytrafić. Będą tam święta, Joffie i mnóstwo miłości. Chcę wam wszystkim podziękować za to co dla mnie robiliście przez te parę miesięcy. Jesteście niesamowici i gdyby nie wy, to naprawdę mało, by zdziałała. No dobra, może nie ostatnim, a przed ostatnim, bo chyba wyjdzie za długi. Jednak będzie ostatni, bo potem tylko Epilog, a ten rozdziałem nie jest. Przepraszam za moje zaplątanie i tak dalej. Kocham was, każdego po kolei obdarzam kawałkiem mojego serca (albo czarnej otchłani, którą mam w środku klatki piersiowej). Jesteście mi naprawdę drodzy, ważni i nie dałabym rady bez was, każdy komentarz, który tu zamieściliście spowodował uśmiech na mojej twarzy i entuzjazm do dalszej pracy nad rozdziałami i opowiadaniem. Mam nadzieję, że nie zapomnicie o mnie tak szybko, bo ja tego nie zrobię. Byliście, jesteście dużą częścią mojego życia i za to wam dziękuję. Byliście ze mną w dobrych i tych nienajlepszych momentach mego życia. Z wami wychodziłam z różnych małych depresyjek i z wami świętowałam moje małe zwycięstwa. Także dziękuję.

Wasza na zawsze,
Aria Jones.

43 komentarze:

  1. Super rozdział. Szkoda że już kończysz. Czekam na następny i o tobie nie zapomną bo to najlepszy blog jaki kiedykolwiek czytałam.Wesołych świąt.

    OdpowiedzUsuń
  2. O boże, ale że ostatni? :( Nieeeeeee.. Ja nie wytrzymam! Uwielbiam twojego bloga, Sherlock, Niall'a i chłopaków ...
    Eric to podły pajac! Od razu go nie lubiłam..
    Trzymaj się i WESOŁYCH <3 x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wytrzymaaaasz, obiecuję !
      Merry Christmas xx

      Usuń
  3. Wesolych świąt :* Mam nadzieje ze dodasz coś w 2012 roku XD Świetny rozdział czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba już nie, nie dam rady, bo ostatni by musiał być teraz, a ja nie dam rady go napisać, mam jakąś połowę i raczej się nie wyrobię ;))

      Usuń
  4. NIE KOŃCZ, ALBO ZACZNIJ COŚ NOWEGO. AMEN.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trolololol przecież pisze jeszcze http://www.be-irish-girl.blogspot.com/ . Święta widać się udzielają wszystkim ; >

      Usuń
  5. Świetny rozdział ;) Szkoda, ze już konczysz, ale przecież nie można ciągnąć bloga w nieskończoność ;) Kiedy przeczytałam pierwszy rozdział, pomyślałam sobie, ze piszesz zwyczajnie, to opowiadanie będzie nudne.. ale cos kazalo mi czytać go dalej. Po balu i kolejnych rozdzialach musze przeyznac, ze jest to jeden z moich ulubionych opowiadań o 1D :) Czekam na wspaniale zakończenie :D Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podziwiam, bo ja nie potrafię się zmusić do czytania czegoś co jakoś na mnie nie wpłynęło od początku xx.
      Merry Christmas !

      Usuń
  6. Szkoda, że niedługo koniec, jak już pod wcześniejszym rozdziałem pisałam, przeczytałam cały blog w 2 dni, a teraz się dowiaduję, że zbliża się THE END :( Ale cóż tak ma być :)

    Jesteś genialna ! (za dużo razy używam tego słowa...) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko dobre, co się dobrze kończy ;))

      Usuń
  7. Piszę ten komentarz czwarty raz, zaczynam się wkurzać...

    Po pierwsze, możesz mnie zatłuc tłuczkiem do mięsa, przejechać po mnie kosiarką itd. za to, że nie komentuję. Naprawdę bym chciała, ale oczywiście nie mam do tego warunków... :D
    Po drugie, kochanie, Merry Christmas. Spełnienia marzeń, spotkania idoli, szczęścia, zdrowia i wszystkiego, czego byś chciała :) AJ LOW JU. Kocham na zawsze. ♥
    Po trzecie, DUPEK Z TEGO ERICA. Powiedziałabym jeszcze parę słów na jego temat, ale uznałam, że nie będę się wyrazać nieodpowiednio. :>
    I ogólnie, rozdział boski. :))

    Strasznie mi przykro, że to się kończy...
    Ale jeszcze przyjdę złożyć ci życzenia noworoczne i na epilogu się rozpiszę :D

    kocham, na zawsze twoja,
    Carly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że ciebie to nie potrafiłabym "przejechać kosiarką" i takie tam różne. No, tęskniłam za nimi, ale cóż mogłam zrobić. Mam nadzieję, że tak się rozpiszesz, że aż będę musiała zapisać sobie ten komentarz na komputerze, bo będzie taki cuuuuuuudowny ;3. Już się skończyły święta, ale nawzajem oraz niesamowitego sylwestra and a happy new year ;)).

      Love,
      Aria Jones.

      Usuń
  8. Ojeju.. Świetny rozdział, szkoda, że to już koniec. Będę czekać cierpliwie na ostatni. My też wszyscy ci dziękujemy, ponieważ gdy np. mnie dopadały depresyjne dni zanurzałam się w tym blogu i nic innego nie miało znaczenia..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to wiele dla mnie znaczy xx

      Usuń
  9. O Jezu! O Jezu! O Jezu!
    Kocham! Kocham! Kocham! Ten rozdział jest ŚWIETNY!
    Boże kocham tą zazdrość Horanka!
    I ten......... gr... jak mu tam? No ten... Eryk! A to jeden cham! Aż się zbulwersowałam!
    ~~~
    Jak to? Wiem, że sama pisałam, że zrobi się tasiemiec, ale nie spodziewałam się, że tak szybko :'( Ale cóż... powinnam się była przygotować.
    Moja przyjaciółka, z którą właśnie rozmawiam na Skype stwierdziła, że zwariowałam; gdy przeczytałam, że będzie Joffie (Taaaak! Taaaak!) aż pisnęłam cicho (to dowód jak Twoje opowiadania na mnie wpływają), a potem wydałam z siebie, jakby to określić? Coś pomiędzy jękiem, a westchnieniem na wieść, że kończysz. Niestety nic nie jest wieczne. Nie wiesz przypadkiem kiedy kolejny rozdział? ^^ No oczywiście, że wiesz, ale nie powiesz! Naprawdę przepraszam, że tak mało co do rozdziału, ale wydaje mi się, że te dwa zdania dużo wyrażają. Jak na razie jestem cała w skowronkach z powodu J. Nie zastanawiałaś się czy może nie napisać bloga tylko o Joffie? Wiem, przesadzam, ale mi odbiło.
    Jeszcze raz przepraszam i tak się cieszę, ze deprecha poszła w siną dal. (Chciałam coś napisać w innym komentarzu,, ale bałam się, że możesz się zdenerwować. Miałam napisać e-maila, ale z tego komentarza już wszystko wiesz)
    Love, Twoja wierna czytelniczka,
    Susan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie wy oraz moja siostra, która właśnie przyjechala na święta to z pewnością nie dałambym rady. Nie powiem,że zniknęła sobie, ale nie jestem, aż taka jak zombie. Trochę przezwyciężyłam, ale całkiem mi nie przeszło, bo niektóre sprawy dalej są w kropce. Kocham was, chociażby możecie w to nie wierzyć.
      Jakbym napisała to takiego króciutkiego o Joffie. Chociaż kto to wie, gdzie poniesie nas przyszłość ? Wszystko jeszcze się okaże. Z pewnością jesteś jedyną osobą, która tak przeżywa wszystko i jeszcze to opisuje w taki sposób. Ten koniec całej historii, będzie strasznie ściśnięty, wszystko będzie takie zawalone, bo chcę wszystko zmieścić. Rozdział z pewnością szybko się nie pojawi, ale zapewnić mogę, że z początkiem roku będzie gotowy. Boję się, że źle wypadnie przez pośpiech. Dlatego chcę by był idealny. Specjalnie dla wszystkich czytelników będzie musiał być idealny.

      Love,
      Aria Jones.

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że poradzisz sobie z wszystkim, jeśli nie możesz mi się wygadać. Ja oczywiście wierzę, że nas kochasz i zapewniam, że my Ciebie też (a przynajmniej ja).
      Jakbyś napisała (nawet króciutkiego) byłabym w siódmym niebie i z pewnością bym czytała, ale to Twoja decyzja.
      Naprawdę jestem jedyną? No cóż, mam nadzieję, że nie przeszkadza Ci to.
      Dużo rzeczy będzie zakończone, więc to zrozumiałe, że będzie trochę "ściśnięte". Rozdział oczywiście będzie idealny, a jakżeby inaczej?
      Specjalnie z okazji końca łyżeczki & cukier come back!
      O kurczę, naprawdę ześwirowałam.
      Czekam na rozdział!
      Love, Susan
      PS objawem mojego ześwirowanie jest to, że codziennie po 59541269874662489516 razy wchodzę na Twoje blogi :D
      I się wściekam, że za mało komentują "Be Irish"

      Usuń
    3. Zdarza się wiesz, nie można mieć wszystkiego, ale się nie dziwię, że nie ma ludzi za dużo na "Be Irish", bo to początek, a ja też nie umiem się jakoś "rozkręcić i zacząć reklamować", także to potrwa, zanim będzie takim "hitem" jak "Sherlock" ;)).
      Wszystko dla ludzi, coś może wykombinujemy z tym blogiem. Chociaż jak miałby być króciutki, to może coś machnę, ale wszystko to jakiś taki odległy plan. Z chęcią, bym się wygadała, ale co chwilę by było "Jestem samotna". Ogólnie to przyjaciółki mają facetów, są w innych miastach, mają swoje problemy, a ja nie mam nawet już się komu wygadać. One mają ważniejsze sprawy i tyle. Nie narzekam, bo pewnie też czasem taka byłam. Zresztą mam wrażenie, że moje życie nie ma sensu i donikąd nie prowadzi, nie wiem nawet czy dostanę się do jakiekolwiek liceum i rodzice mnie doprowadzają do szaleństwa, że przeklinam pod nosem nawet jak to pisze. Po prost porażka.
      Wiesz, pisze, pisze i pisze, staram się poprawiać i jeszcze dłużej pisze ten mój "idealny" rozdział, ale boję się, że może mi nie wyjść, ale jestem dobrej myśli, więc nic nie mówię.

      Love,
      Aria Jones.

      PS. Bo "w życiu tylko wariaci są coś warci" !

      Usuń
    4. Nie martw się, blog jakoś się rozreklamuje, nie musisz bisać tego bloga. Teraz tak trochę mi głupio - bo ja jestem taka "jęczybuła" i tylko kogoś męczę i męczę, jak Ciebie, żebyś pisała, a Ty masz swoje problemy.
      Widzę, że jesteśmy w podobnej sytuacji - ja też jestem samotna; w domu - z wyboru, a może przez zachowanie rodziny... nie wiem, ale nie mam ochoty gadać o sobie z rodzicami, tak jak kilka lat temu. Mój stosunek do nich jest oziębły. W szkole - niestety, ale jest "podział" na "popularnych" i tych nie. Ja jestem "pomiędzy", ale i tak przez połowę jestem odtrącana.
      Chłopaka nie miałam, a mam 13 lat. Taaaa... moja koleżanka w wieku 7 miała faceta, co dla mnie jest chore.
      Przez to wszystko siedzę sama, zamknięta w pokoju, gadam tylko z przyjaciółką na skype i tylko; książki, albo internet, teraz i rodzice o internet się czepiają. Ech... nie ważne. Nie powinnam tak się żalić.
      W każdym razie - pisz :) I nie martw się.
      Love,
      Susan

      Usuń
    5. Susan, jesteś cudowna ! Ja mam prawie 16, ciągle podkreślam "prawie", bo sama uważam się za starszą, osobiście nie czuję się na moje 15, czy nawet 16. Czuję się staro i to bardzo, przez całe to szpitalowanie i starcze przypadłości (idiotycznie to brzmi, ale taka prawda). Wiem, że jeżeli przyjdzie miłość to rzucę wszystko i to poczuję w środku. Będę kochać go całym sercem i nie będę miała nic na względzie. Być w związku, by jedynie być popularnym i mieć jedynie chłopaka jest - chore. Przyznaję, jestem potworem, bo czasem wręcz rozkochiwałam facetów i rzucałam ich jak leci, bo uważałam, że ich nie kocham i czułam się już z tym źle.
      Ja jestem w grupie szkolnych jako ten trochę bardziej popularny, niż niezbyt. Ludzie mnie znają, bo jestem przewodniczącą szkoły, ale nie przepadam za tym. Mam wrażenie, jakby wszystkie oczy były na mnie skierowane. Nie lubię tego i tyle. Chcę mieć do kogo się przytulić, a nie być popularnym.
      Rodzice to jakaś porażka, odkąd siostra się wyprowadziła wszystko się mi posypało i tyle.
      Dam radę z tym wszystkim, tak sobie powtarzam, gdy wstaję z łóżka i gdy się kładę. Mam nadzieję, że tak będzie i zobaczymy jak wszystko się potoczy, bo nie mam już na nic siły...

      Love,
      Aria Jones.

      Usuń
    6. Dziękuję bardzo, ale ty również jesteś cudowna!
      Ja może nie czuje się staro, ale mimo wszystko miewam... przemyślenia o różnych dziwnych rzeczach, ale nie zwracajmy uwagi na szczegóły.
      Szpitalowanie? A co się dzieje? Nie wiem co napisać, żeby pytania nie wydały się wymuszone, bo nie są.
      Miłość... tak, uważam dokładnie tak jak ty. Gy czytam jakieś głupawe książki, albo i nie głupawe, w których są idealni faceci (aktualnie czytam "I wciąż ją kocham" Sparksa - mam hopla na punkcie jego książek - więc tam jest John) i zawsze chciałabym takiego spotkać, a to jest niesamowicie głupie z mojej strony. Tak dziewczyny z mojej klasy są... dziwne. Może nie jestem AŻ TAK odtrącana, ale... przez jakiś okres jestem lubiana, a zaraz potem odzywa się do mnie góra sześć osób.
      Och, ty wstręciuchu! :D Jesteś Łamaczką Serc!
      Dasz radę, a jak ja mówię, że dasz radę to dasz (czyż nie ty tak kiedyś napisałaś, ale wtedy to ja nie mogłam wytrzymać ;])
      Ja mam już wszystkich serdecznie dosyć, szczególnie, że wczoraj pokłóciłam się z przyjaciółką... nie ma o czym gadać.
      Do dziś denerwowałam się balem szóstoklasisty - zupełnie nie kapuję, czemu zrobili z tego takie halo - i zostało mało chłopców, którzy mogliby mnie zaprosić, ale jak policzyłam z koleżankami zostało ich tyle, ile trzeba ;] Tak, wiem jestem okropna. Myślę, że "uciekają" przede mną, bo jestem uważana za tą wredną, z jednej strony tak jest, ale z drugiej gdy jestem miła nie doceniają tego, a ja wyznaję zasadę "coś za coś". O czym ja gadam?! Nawet nie wiem, a nie chce mi się czytać tego co napisałam.
      Wytrzymasz ;]

      Love,
      Susan

      PS nie sądzisz, że z takimi tematami powinnyśmy e-mailować, a nie pisać w komentarzach???

      Usuń
    7. Mam nadzieję, że tamta wypowiedź się pojawi, bo nie wiem - wylogowali mnie :(

      Usuń
    8. zdecydowanie, więc odpisuję na mail'a ;))

      Usuń
  10. Boziuu <3 Sherlock się tak zmieniła. Uwielbia <3 Szkoda, ze sięjuż kończy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Błagam nie kończ tego bloga on jest za świetny i nie przeżyję bez niego i jak tylko o tym pomyślę to zaczynam płakać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nominowałam Cię do Liebster Award.
    Więcej informacji tutaj:http://aliceworldandonedirection.blogspot.com/2012/12/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Długo mnie coś tutaj nie było xD
    Wielka szkoda, że ta historia już się kończy...
    Bardzo bym Cię chciała podnieść jakoś na duchu :*
    Wiesz chociaż nigdy Cię nie spotkałam to myślę, że dasz radę,
    bo od dawna komentuje już twoje opowiadania i tak troszeczkę się z tobą zakumplowałam. Nie martw się, że nie masz chłopaka, bo ja też nigdy nie miałam chociaż moje przyjaciółki miały już takich 17 letnich -.- ( a ja mam 14 lat). Więc nie maasz chyba jeszcze tak najgorzej. Wieżę, że choć troszeczkę potrafię Ci pomóc, a jak coś to mogłabym Ci coś doradzić z następnymi rozdzałami :*
    Buziaczek :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja jedynie czuję się samotna, a co do facetów to w sumie Cię nie pocieszę, bo miałam ich za dużo, wg moich przyjaciół, w tym takich już i 17 letnich :P. Po prostu nie mam już nawet do kogo się otworzyć i pogadac, bo każdy nie ma czasu i swoje sprawy. Poszłam w odstawkę i wiedziałam, że tak się kiedyś stanie ;c.

      Love,
      Aria Jones.

      Usuń
  14. Siedziałam całą noc, przeczytałam wszystkie 30 rozdziałów *.*
    Nie kończ, proszę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam *________*. Sama do takiej makabry, bym się nie zmusiła :))

      Usuń
  15. Dziewczyno ...Co ty robisz z ludzmi...-.-
    W jeden dzień przeczytałam całe to opowiadanie o sherlock , "Be Irish" i jeszcze to pierwsze , któro pisałaś( nie pamietam jak sie nazywa xd ) ...Kocham ciebie i twoje opowiadania :* Mam nadzieje że na tym sie nie skończy :p

    Love, Dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tu nic, moja droga nie wyprawiam, sama mi tu się zmuszasz do szaleństw ;)). Naprawdę, tak napiszę to znowu, ale szczerze podziwiam was i to z jakim zapałem potraficie to czytać, od samiutkiego początku do koniuszka. Jestem oddana całym sercem takim dziewczynom <3.

      Love,
      Aria Jones.

      Usuń
  16. otrzymałaś nominację Liebster Blog Award :) szczegóły u mnie na blogu. only-love-me--story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Naaa serio musisz kończyć ? ? :(
    A było tak fajnie : D.
    No cóż życie co fajne szybko sie kończy ; P
    Pozdrawiam ; D

    OdpowiedzUsuń
  18. ejj nie rób na tego bo już tu umieram z tego oczekiwania.. dodaj następny ;>

    OdpowiedzUsuń
  19. Wiesz że Cię uwielbiam.? <3 No sposób w jaki piszesz....poprostu dhhzkgckjbdvkxjgfdssjhdgfhhg ! *.* Robisz z ludźmi niewyobrażalne rzeczy XD
    Ja np. przeczytałam WSZYSTKIE twoje blogi w 3 dni i ten już 3 raz! :)
    Szkoda że to opowiadanie sie kończy bo, naprawde je pokochałam <3
    Czekam na następny rozdział i epilog, potem trzeba sie przenieść na "Be Irish" :////

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziewczyno błagam ! Wróć tutaj na bloga PROSZĘ

    OdpowiedzUsuń
  21. Nominowałam tego bloga do The Versatile Blogger. Więcej informacji u mnie:http://foreveryoungonedirection-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Wróć na bloga!plisska
    dodaj ten ostatni rozdział;3 albo chociaz napisz, że żyjesz;D

    OdpowiedzUsuń
  23. No popatrz! Dopiero zdałam sobie sprawę, że zapomniałam o komentarzu pod tym rozdziałem!o.O Przeczytałam go nawet jeszcze raz, żebym wiedziała o czym piszę:D
    Co za podły dupek z tego Erica! Za to Horanek kochany jak zwykle. Kurczę, chciałam tu coś jeszcze napisać, ale wyleciało mi z głowy:o No to się naprodukowałam... Dobra, nid będę Ci truła dupy xD Rozdział świetny, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń