sobota, 10 listopada 2012

Rozdział 19

- Idę do Niallera... Tak, spokojnie zaraz wrócę... No, spóźnię się trochę, nie denerwuj się - Sherlock rozmawiała przez telefon z Elizabeth. - Jest chory, bądź wyrozumiała, słonko. Tak, będę, nie denerwuj się, wiesz jak bardzo Cię kocham... Rozumiem... Ważne... Tak, głucha nie jestem... Ale on jest chory, a chłopcy pojechali do studia pogrywać na nową płytę kawałki... Mogę, ale przecież ich nie lubisz... Dobra, nie wnikam... Lepiej, minęły już trzy dni, więc normalnie już mówi i gorączki nie ma, to taki profilaktyczny dzień w łóżku... Spoko, pa pa - rozłączyła się z malutką El.
Zbiegła po schodach w swoim mieszkanku do windy. Miała na sobie wielką bluzę z UCLA, która należała do Irlandczyka, wzięła ją od niego wczoraj wieczorem. Szybko zjechała windą do chorego. Ponownie wbiegła po schodach, tym razem u nich. Weszła cicho do jego pokoju.
Jego pokój był duży kwadratem, okna wychodziły na Hyde Park. Ściany były zielonkawe, przynajmniej takie było założenie, ale ledwo co było je widać, bo wszędzie były poprzyczepiane zdjęcia z każdego koncertu, lub podpisywania płyt. Zrobił sobie własną fototapetę. Jego łóżko było dwuosobowe, wyglądało co najmniej śmiesznie, bo nie miało ramy, było zwykłą prostokątną ciurą w podłodze z materacem. W środku leżał Niall pod zieloną kołdrą. Pod oknem, na lewo od łóżka było biurko, a na prawo szafa i różne mniejsze szafki. Wszystkie meble wykonane były z jakiegoś śliskiego, białego plastiku, o lepszej gęstości.
- I jak tam ? - zapytała uśmiechnięta wchodząc.
- Nic, właśnie wstałem, znaczy twój braciszek mnie obudził - powiedział wyciągając się w łóżku. - O widzę, że masz bardzo fajną bluzę.
- Nie zaprzeczę, tylko fajni mogą takie nosić - wyszczerzyła się i wskoczyła obok niego do łóżka.
- Zgadzam się, zaprotokołuj - uśmiechnął się i spojrzał na nią ukradkiem. - To co dzisiaj robimy ?
- Nie wiem, zależy na co masz ochotę, ja tam mogę wszystko, ale obiecałam Elizabeth, że do niej zadzwonię na Skype'ie, więc będziesz miał dużo czasu do myślenia, co potem będziemy robić, bo El nie da za wygraną i to będzie wyczerpująca rozmowa - wyszczerzyła się i przyciągnęła laptopa, który leżał na skraju łóżka.
- Spoko, mam nadzieję, że nie będziemy rozmawiać o to, co ubrał Ian Somerhalder na ostatniej gali, bo tego człowieka to nie znoszę - westchnął.
Sherlock zalogowała się i od razu pojawił się komunikat, że Elizabeth chcę się z nią połączyć. Odebrała wraz z wideo.
- Cześć, słonko ! - przywitała się z nią i pomachała do kamery, leżała wraz z Irlandczykiem, który kiwnął jedynie głową na powitanie.
Mała El odmachała do nich.
- Siema ! - szczerzyła swoje śnieżnobiałe ząbki do ekranu. - Jak tam ? Nie masz pasemka ? O matko, ale żeś wyrosła ! Niall, weź się ogarnij ! W ogóle, tyle mam Ci do opowiedzenia, normalnie nie wiesz, jak Cię tu wszyscy wspierają. Szkoda, że nie możesz tego zobaczyć - westchnęła mała.
- Kiedyś w końcu zobaczę, obiecuję. Nom, nie mam, Zayn mi je zmył. To mów, co było takie ważne, by dzwonić o 7.12 do mnie ? - zapytała i spojrzała na chłopaka, który powoli zasypiał, ale nie chciał, żeby to wyszło na jaw.
- No to twój Eric - na to imię, Horan się lekko rozbudził. - Zawiesił nad Starbucks wielki napis "Go Sherlock, Go Holmes Chapel Baby. We All Support You". To było słodkie, mówił mi, że dzwonił do Ciebie, ale nie odbierałaś - Elizabeth wzruszyła ramionami. - A no i najważniejsze dwie rzeczy, po pierwsze wpadamy z tatą i Anne do was za jakieś dwa tygodnie na weekend, bo nasi rodzice szukają tu mieszkanka, bo chcą zamieszkać przy swoim dzieciakach ! Genialnie, prawda ? - pisnęła malutka.
Sherlock zamurowało. Sądziła, że jej mama zawsze będzie w Holmes Chapel, to ich dom. Przeprowadza się dla nich, dla Harry'ego i Sherry. Kochała ją i chciała, by była obok niej ciągle, ale Holmes Chapel to jej dom, jej mała mieścinka. Tam się wychowała, to była cała część jej szczęśliwego dzieciństwa. A Lennon ? Nie mógł sobie pozwolić ot tak na przeprowadzkę, miał tam pracę, córeczkę. To WSZYSTKO po prostu się nie trzymało niczego. Bezsens...
- Ale jak to ? - odpowiedziała tylko, miała mętlik w głowie.
- Nie cieszysz się ? - zapytała smutna El, a w jej wielkich oczach zalśniły łzy.
- Cieszę się, ale to bezsensu. Mama musi tam zostać, to nasz dom... - westchnęła, dopiero teraz zauważyła łzę ściekającą jej po twarzy. - Nie płacz, będziesz u mnie spać, zrobimy sobie babskie party. Tylko, to dziwne, przepraszam, mała...
- Spokojnie, na pewno szybko się nie przeprowadzimy - Elizabeth zaczęła płakać i od razu się rozłączyła.
Sherlock chciała do niej oddzwonić i przeprosić, ale ta nie odebrała żadnego połączenia.
- No, co za wredota... - powiedziała wkurzona.
- Ty ją tego nauczyłaś - odpowiedział Niall.
- No, wiem... - westchnęła i choć miała nieodparta ochotę się do kogokolwiek przytulić, zaniechała tej myśli i wstała zrezygnowana z łóżka.
- Co chcesz robić, bo myślałem, żebyśmy sobie pospali, bo wiem, że każdy lubi spać - wyszczerzył zęby.
- To idź spać, ja się muszę paroma sprawami zająć. - stwierdziła i nerwowo zaczęła wystukiwać rytm na udzie.
- W sumie to moglibyśmy się całować - zaproponował wyluzowany Horan.
- Już to omawialiśmy... - odpowiedziała obojętnie, była myślami już daleko stąd.
- Tak, ale nie dałaś mi całusa po tym jak to wczoraj omówiliśmy - narzekał.
- Wiem, ale jesteś chory i ja będę także, kiedy indziej. Zresztą to było trzy dni temu, gorączka porobił Ci luki w\pamięci - odburknęła znudzona.
- ...Po prostu przyznaj, że nie chcesz mnie pocałować.- poirytował się Irlandczyk. - Ładnie mnie załatwiłaś -starał się rozluźnić sytuacje.
- Chcę, ale nie chcę być chora, bez urazy, Ty mnie pocałowałeś i jesteś chory, ja już nie mogę być chora, muszę nagrać demo... Daj spokój - machnęła ręką i obróciła się do okna.
- Dobra, ale przyrzeknij na paluszek, że pocałujesz mnie jak wyzdrowieje, kiedy będę miał na to ochotę, rzucisz wszystko i mnie pocałujesz - postawił warunki.
- Niech będzie - zapletli małe paluszki, powiedziała to, tylko po to, by się odczepił, miała już dość tego dnia.
- To fajnie - ucieszył się chłopak i nakrył kołdrą, a Sherry wróciła na miejsce przy parapecie.

Sherlock pisała piosenki na laptopie, kiedy Niall smacznie spał. Nie pisnęli do siebie słówka, od poprzedniej rozmowy. Sherry zamknęła się w swoim światku i nie chciała mieć już nic wspólnego z jakąś badziewną obietnicą. Powoli okręcała się krześle obrotowym w pokoju Irlandczyka. Poczuła wibracje telefonu w kieszeni. To Liam. Wyszła z pokoju i odebrała dopiero na korytarzu.
- Sherlock, słucham ? - powiedziała półgłosem swoją standardową formułkę.
- Cześć, zrobiłabyś coś dla mnie ? - zaczął od razu Payne.
- Zależy.
- Pochodź z Danielle po sklepach i wybierzcie coś na tą charytatywną imprezę, okej ? - powiedział błagalnie, chociaż starał się brzmieć luzacko, co mu nie szło.
- A kiedy ona ma być ? - zapytała od niechcenia.
- Dzisiaj, Sherry, czy Ty śpisz ? - zapytał zdenerwowany. - Także na nią idziesz, my spędzimy cały dzień u Simona w studiu, a obiecałem jej trochę rozrywki. Z chęcią Cię pozna, uwielbia ludzi, nowe znajomości, jak to Dan. Zrobiłabyś to dla mnie ? Prooooszę.
- Spoko, kiedy mam się z nią spotkać ? - zapytała znudzona, bo wiedziała, że czeka ją dzień pełen "rozrywek".
- Wsiada do taksówki, będzie w drodze do Ciebie za moment - powiedział spokojnie Liam, bo dziewczyna już się zgodziła.
- Zabiję Cię kiedyś - wycedziła przez zęby. - Wiesz jak zepsuć mi dzień doszczętnie.
- Rozchmurz się będzie miło, zobaczysz - odpowiedział radośnie na pocieszenie i się rozłączył.
Wkurzona Sherlock wróciła do pokoju. Przykucnęła przy Niallerze. Nie musiała czekać za długo, aby się obudził.
- Idę z Dan na babskie zakupy, będziesz musiał zostać sam - powiedziała oschle.
- Kupcie mi jakąś bluzę, czy koszulę, bo potrzebna mi jakaś normalna - wyszeptał, zawahał się przez moment, ale po chwili dodał. - Wróćcie szybko, bo będę tęsknił.
- Dobrze, tato - powiedziała ironicznie i wyszła z pokoju.
W pośpiechu wjechała windą do swojego apartamentu. Wybrała pierwsze lepsze ubrania, zwykły biały t-shirt, który delikatnie opinał jej się na ciele, do tego oliwkowe rurki i szare conversy. Usłyszała jak ktoś na dole woła jej imię. Sherlock wzięła jej ulubioną dużą torbę i zeszła po schodach. Przy wejściu stała dość wysoka mulatka. Uśmiechała się szeroko. Miała burzę loków na głowie, które delikatnie opadały na ramiona. Trzymała torebkę na zgięciu łokcia.
- Cześć, jestem Sherlock - podała jej rękę, ale odepchnęła dłoń i przytuliła ją przyjacielsko.
- Danielle. To gdzie idziemy ? - zapytała i weszły do windy.
- Nie wiem, wybieraj - powiedziała siląc się na przyjemny ton.
- Obojętnie, najlepiej w sumie jakbyśmy poszły gdzieś, gdzie nikt nas nie poza. Może do stylistki chłopaków ? - zaproponowała Dan.
- Spoko - odparła.
- Wszystko jest w porządku ? - zapytała dziewczyna, idealnie rozpoznając jej minę.
- Tak - skłamała.
- Daj spokój, głupia nie jestem - zaśmiała się i dźgnęła ją w brzuch lekko.
- Naprawdę, jest dobrze - wysiliła się na uśmiech.
- Mi jest fajnie się wygadać komuś, spróbuj kiedyś, bo podobno nie wyrażasz za często uczuć - uśmiechnęła się tancerka i odstąpiła.
Wysiadły z windy i pojechały taksówką do centrum, na Conduit Street, gdzie nad designerskimi sklepami miała apartament stylistka chłopaków - Lou Teasdale . Dziewczyny wysiadły, a Dan podekscytowana ciągle mówiła o charytatywnej imprezie. Weszły po drewnianych schodach na czystej klatce schodowej. Dan przycisnęła palcem dzwonek. Usłyszały dźwięczny dźwięk, jakby ktoś zadzwonił malutkim, miedzianym dzwoneczkiem. Po chwili otworzyła im Lou z małą Lux na ręce.
- Cześć Dan ! - przywitała ją i przytuliła, potem przytuliła Sherry. - Jesteś Sherry, siostra Hazzy, w końcu Cię poznałam ! - zaśmiała się. - Pewnie  w sprawie imprezy u Montgomerych. Właźcie, właźcie - powiedziała ucieszona wizytą, jakby dziecko zajmowało jej cały czas i nikt jej nie odwiedzał.
Dziewczyny weszły do przestronnego mieszkania. Kobieta skierowała je do garderoby. Był to ogromny pokój z masą ubrań po lewej, po prawej były trzy przebieralnie z błękitnymi zasłonkami na metalowej rurce. Dziewczyny usiadły na kanapie przed przebieralniami, czekając na stylistkę.
- Okej - powiedziała kobieta i zamknęła drzwi do garderoby. - To Sherlock, jakieś preferencje ? Bo co do Dan to mam już strój ze względu na twojego ukochanego - uśmiechnęła się szeroko.
- Chciałam coś eleganckiego, ale w miarę młodzieżowego, tylko tak, aby nikogo nie przerazić - Sherry trochę się pogubiła.
- Dobra, dobra, zaraz to ogarniemy, ale najpierw... - uśmiechnęła się zamyślona Lou.
Podeszła do wieszaka i wzięła trzy sukienki. Pomarańczową, żółtą ikobaltową, w takim samym kroju, ścięte ramiona, dekolt w łódeczkę, wcięcie w talii i lekko rozkloszowana przed kolano. Zniknęła w przebieralni, zasuwając zasłonę.
- To teraz daj mi się zastanowić - zamknęła oczy i przyłożyła złożone ręce do ust. - Chyba mam, masz bardzo delikatną urodę, wiesz ? - zapytała i otworzyła szeroko oczy.
Podeszła do wieszaka i wyciągnęła jeden wieszak z sukienką. Błękitną, wręcz jaśniejszą niż błękit. Była haftowana, miała wcięcie w talii. Dekolt był w serduszko, ale miał ramiączka, które się rozszerzały im wyżej były, spinało się ją za karku, a same plecy były odkryte, aż do początku żeber. Potem się jednak rozmyśliła, włożyła ją z powrotem na wieszak i wyciągnęła krótką, czerwoną, obcisłą sukienkę z zamkiem z przodu, nie miała ramiączek i idealnie podkreśliłaby jej ciemniejszą karnacje. Podała ją jej.
- Jesteś mocniejszą dziewczyną, więc nie masz nic przeciwko ? - Cher zrobiła zmieszaną minę i wzięła sukienkę.
Zaciągnęła błękitny materiał. Wciągnęła sukienkę, która opinała jej każdy centymetr ciała. Zapięła zamek z przodu sukienki i spojrzała w lustro. Nie tego spodziewała się po imprezie charytatywnej w jej wykonaniu. Czerwony ? Że niby ostra z niej dziewczyna ? Nie pasował jej taki klimat. Wyszła z przebieralni. Dan stała czekając, aż kobieta wróci. Gdy Sherlock wyszła wybuchnęła śmiechem.
- Wyglądasz mizernie - ledwo co wypowiedziała słowa, bo zanosiła się śmiechem.
- Dzięki... - wycedziła.
- Przyznaję rację, nie dasz rady grać takiej metalówy - zaśmiała się Lou. - Chciałam tylko Cię w niej zobaczyć, weź tą błękitną i lepiej, żebyś wyglądała fantastycznie, bo nie mam nic innego - uśmiechnęła się i zaczęła manewrować szpilkami w talii Danielle.
Sherry wróciła do przymierzalni z błękitną, haftowaną sukienką. Była cudowna. Walker zakochała się w niej od pierwszego wejrzenia. Szybką ją ubrała. Gdy spojrzała w lustro, aż jej dech zaparło. Marzyła kiedyś, by tak wyglądać. Wróciła do reszty. Dan zapięła jej dwa guziczki na karku. Na polecenie stylistki obróciła się wokół własnej osi. Dan cicho jęknęła, Lou podała jej białe szpileczki z błękitną koronką przy otworze na stopę. Sherry je ubrała i spojrzała na wielkie lustro na końcu pokoju. Wyglądała tak jak jej ulubiona aktorka, debiutująca w Notebook - Rachel McAdams. Uśmiechnęła się raz jeszcze i spojrzała na Dan.
- Podoba mi się - powiedziała zauroczona szeptem.
- Mnie także, ściągaj rzeczy i zapakuje to wam i możecie znikać. Danielle, która ? - zapytała się serdecznie.
- Chyba ta niebieska, ta kobaltowa - odpowiedziała i schowała się za materiałem.
Sherlock nie zapomniała o prośbie Niallera i wzięła mu bluzę, Lou dorzuciła jeszcze ubrania dla Louisa na galę. Dziewczyny spięły się i po niecałych dziesięciu minutach były już w taksówce, jechały do ulubionej restauracji Danielle, "Traffic's". Wzięły swoje manele i usiadły w małym boksie w rogu. Nikt im nie przeszkadzał. Zamówiły sobie po kawie.
- Moja taka malutka siostrzyczka, jakby się na mnie obraziła, bo nie chcę, by moja mama z jej tatą przeprowadzili się tutaj, bo wolę, żeby mieszkała w miejscu, gdzie przeżyłam dotychczas całe moje życie, do tego dochodzi jeszcze sprawa z Sheeranem i Niallem. Jestem do dupy - powiedziała prosto z mostu Sherlock, gdy kelner zniknął z ich pola widzenia.
- Dawaj najpierw o Edzie - powiedziała ciekawa i przysunęła się bliżej.
- Jestem okropnym człowiekiem, ale podsłuchałam rozmowę Nialla z Liamem... - spięła usta. - Rozważali, czy mi powiedzieć o tym, że Ed stwierdził, że jestem dziewczyną na jedną noc. Trochę mi się przykro zrobiło, bo w sumie skończyłam z takimi rzeczami, tak sobie obiecałam, że jak tu przyjadę, to wszystko zmienię, ale to jakby się za mną ciągnęło - powiedziała i zwiesiła głowę.
- Ed to dureń, daj z nim spokój, ale łatwo się na nim zemścić, zawsze chce mieć to, czego nie może mieć, więc po prostu na galę przyjdziesz z kimś - powiedziała obojętnie Dan. - Co z Niallerem ?
- To jest także głupie... Bo my się pocałowaliśmy... - powiedziała i oblała się rumieńcem.
- Niallerem ?! - powiedziała za głośno, nawet jakiś klient wstał z krzesła i się rozglądnął. - Dawaj dalej, bo już chcę skomentować - ucieszyła się.
- Bo ja go lubię, może i nawet za bardzo, a ja nie chcę go lubić. Ja niepotrzebnie go zwodzę, bo ja nie chcę z nim być, znaczy chcę, ale nie mogę... Wiesz, te "hejty", fanki, Simon też nie będzie szczęśliwy i jeszcze Harry. To nie może dojść do skutku. Pomóż mi, ja muszę to odkręcić, błagam zrób coś... - błagała.
- Zacznijmy może od tego... - zastanowiła się Dan poważnie. - Niall nie całował się z dziewczyną, odkąd nie schlał się po tym, co powiedziała ta durna Lovato o nim. No potem się po pijaku z nią przespał, ale chodzi mi o to, że przed tą fanką nie było dziewczyny, która dałaby mu szczęście., znaczy ta fanka mu go nie dała, ale się z nią przespał... Eee... Nie ważne. On nie rzuca pocałunkami od tak, on podrywa, on pisze piosenki, ale nie całuje nikogo bez głębszych uczuć, szczególnie w usta. Co do fanek, to nic wielkiego, przerabiałam to, zdarza się, ale co Ci one, jeżeli on będzie Cię kochał. Ja odkąd Liam zaczął pisać na twittrze, że to nie jest w porządku przestałam się tym przejmować. Co do Simona, to przymknie na to oko, jeżeli będziecie oboje uskrzydleni, a Harry ? Chyba żartujesz, swego brata nie znasz ? - zaśmiała się.
- Chyba Ty go nie znasz, Dan. On jest kochany i opiekuńczy, może i się wydaje spoko i taki wyluzowany, ale on boi się tak samo jak ja. Spytaj się go, o któregokolwiek mojego faceta, odpowie Ci, że takowego nie miałam, to po części prawda, bo nie miałam faceta, tylko przypadkowych partnerów po pijaku. On dba o mnie bardziej niż ktokolwiek na tej półkuli - powiedziała boleśnie.
- Serio ? - zapytała zdziwiona.
- Tak, chciałabym czasem, żeby był trochę mniej nadopiekuńczy, ale czasem wychodzi mi to na dobre, nie robię tyle głupot, co zawsze - uśmiechnęła się słabo.
- A co z tą twoją małą ?
- To taka mała dziewczynka, która jest we mnie wpatrzona jak w obrazek. Mała Elizabeth, jej tato i nasza mama się spotykają. Chcą się tu przeprowadzić, ze względu na nas, ale ja nie chcę, żeby opuścili nasz dom, bo to moje całe dzieciństwo po za sierocińcem. Kocham to miejsce...
- To im to wytłumacz - wzruszyła ramionami.
- Nie wiem, czy mnie posłuchają... - usłyszała słaby dzwonek w torbie.
Szybko sięgnęła po niego. Wyświetlił się numer Nialla. Powiedziała bezgłośnie jego imię do Dan i odebrała.
- Cześć - wrzuciła na głośnomówiący.
- Sherry, gdzie jesteś ? - usłyszała smutny głos w telefonie, jakby ktoś go pobił.
- W restauracji z Dan, coś się stało ? - zapytała troskliwie, Danielle miała racje, dobrze było się jej wygadać.
- Nudzi mi się i chyba się jestem wstanie iść na to coś do Montgomerych, więc zjawiaj się i poróbmy coś - marudził jak dziecko.
- Jejku, upierdliwy jesteś, a co z Danielle ? - zapytała go retorycznie. - Daj spokój, przeżyjesz jeszcze trochę bez nas - westchnęła.
- Danny sobie z nami posiedzi, pogadamy sobie, powygłupiamy się, ona jest fajna - stwierdził. - Przyjeżdżajcie, proszę - jęczał.
- Ogarnij się, Horan. Już się zbieramy i jedziemy - powiedziała poirytowana.
- Uwielbiam Cię ! - wykrzyknął zadowolony z siebie i się rozłączył.
- Wkurza mnie te jego zachciejki. Nie potrafię mu odmówić, a on sam i tak nie ustąpi. Wszystko po jego myśli... - powiedziała pod nosem.
Danielle zapłaciła za nie i pojechały do domu. Mozolnie wjechały winda, najpierw do Sherlock, potem do marudy. Zostawiły rzeczy u niej i wsiadły z powrotem do windy.
- Nie powiedziałam Ci jednego... - powiedziała cicho, wręcz się wstydząc.
- Tak ?
- Obiecałam mu jeden pocałunek, ten ostatni, kiedy i gdzie mu się zachce. Boję się, że może to zrobić na tej imprezie, albo na oczach wszystkich, a ja nie mogę protestować, bo obiecałam na paluszek...
- Masz przechlapane, szczerze, lepiej nie wychodź nigdzie z nim, chociaż jak idzie na tą do Montgomerych to pogrzebanie, lepiej chowaj się po kątach, albo najlepiej nie bądź przy nim.
- O to się martwić nie muszę, bo oboje złapaliśmy mononukleozę, nie możemy się z nikim całować, ale skoro on miał mono i ja... Cholera, to nic nie da, nie złapiemy jej ponownie, bo oboje je mieliśmy. Dan, jestem w dupie - jęknęła i weszły do mieszkania. - Niall ? - krzyknęła.
- Jestem u siebie, spoko - odpowiedział głos z piętra.
Obie weszły po schodach. Zapukała do pokoju i nacisnęła klamkę białych drzwi.

___________________________________________
Nie wiecie nawet jak mi głupio z powodu nie dodania tego rozdziału w czwartek. Nie miałam jak i jeszcze trochę mam na głowie, bo się pochwalę przewodniczącą szkoły jestem i był apel i strasznie mnie opierdzielono, ale to dzięki M. Bardzo Ci dziękuję -,-. Dobrze, że czasem mam was, do których mogę się wyżalić, chociaż i tak na to nie patrzycie, a moi znajomi jakoś tego nie czytają. W każdym razie...
Dodam następny rozdział w poniedziałek, bo na weekend wyjeżdżam do przyjaciółki i wrócę późno z niedzielę, bądź jeszcze w poniedziałek. Także dodam go w poniedziałek (za często to już pisałam), potem w czwartek, sobotę i już normalnie w czwartki lecimy, spoko ? Odwdzięczę się wam trochę. Dziękuję za tyle wejść, prawie mi oczy wypadły, gdy zobaczyłam tą liczbę : 9,703. Wielkie wow... I jeszcze 21 obserwujących ?! Chyba żeście  upadli na głowę ! Kocham was, "aż za bardzo."
No i co do ankiety, to wychodzi na to, iż zajmę się nowym opowiadaniem. Ładnie i spokojnie mi ono idzie, więc niedługo dodam w miejsce na "My Blogs" o nim. Może wam się spodoba opisik. Chyba to tyle.
Jesteście niesamowici. Znacie mój kontakt, mail'owo : chemistry.olimpian@gmail.com i twitter'owo @Real_Aria . Wiecie, gdyby się coś działo ;)).

Love,
Aria Jones.

25 komentarzy:

  1. Supeer. Czekam na nexta.

    OdpowiedzUsuń
  2. No to jestem ciekawa co się wydarzy na tej imprezie... :) chciałabym żeby Niall i Sherlock w końcu byli razem.
    Super rozdział :) i myślę że nikt nie ma Ci tego za złe, że dodałaś go trochę później :) I tak w ogóle podziwiam, że znajdujesz czas na pisanie. Ja sama nie mam aż tak dużo zajęć do roboty, a ledwo co wyrabiam. Naprawdę podziwiam Cię za to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że się nie złościcie, bo mi straaasznie głupio :(
      Bo mam już wszystko napisane do 26 rozdziału, ale ten 26 wcale nie jest ostatnim, wiesz, ja tak je pisze jak znajdę czas i tylko dodaję ;))

      Usuń
  3. Fajnyfajnyfajny rozdział:) Dobrze, że Sherlock poznała Dan, będzie miała kogoś, z kim może iść na miasto i komu może się wygadać. No to się Cher wkopała w tą sytuację z Horanem:D I jeszcze ta sprawa z przeprowadzką mamy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nom, trochę się porobiło, ale da radę, w sumie zaraz wpadnie jej przyjaciółka i nie będzie też źle ;))

      Usuń
  4. świetny jest ten rozdział, poważnie :) Weszłam wczoraj z nadzieją, że dodałaś a tu nic, a dzisiaj patrzę i jest 19! :)
    Ciekawie piszesz, fajnie się to czyta, tak na luzie ;)
    Czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spooooko ;))
      chyba normalnie za bardzo wam się podoba :D

      Usuń
  5. Aria :* jesteś świetna, wiesz o tym ?
    To oczywiste, że Nialler sprytnie wykorzysta ten obiecany pocałunek z Sherlock :D
    Bardzo się cieszę, że wymyśliłaś to jak Dan powiedziała żeby poszła z kimś innym by zrobić na złość Ed'owi jestem pewna, że będzie to Niall *.*
    jak zawsze Buziaczek ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo będzie, wiesz jak jest : D.
      Dan to mądra panienka, chociaż pomysły ma niezłe z każdym rozdziałem. Ech... Ten pocałunek *__*
      Buziaczek :**

      Usuń
  6. Latałam z przyjaciółkami, przychodzę, a tu NOWY ROZDZIALIK!! <3
    No AJ LOW JU.

    To jedziemy z tą moją opinią. :D
    Po pierwsze, no świetny rozdział. Taki bardzo fajny, ale nie lubiem cię za to, że tak szybko się czyta... :D Masz taki lekki styl, że czytam to w 3 minuty i pod koniec już mam taką buźkę: :c, że się skończyło. Hah. xd
    Po drugie, odniosłam wrażenie, że Sherry tutaj jest taka oschła/poirytowana, ale wcale mi to nie przeszkadza. Fajnie, że pokazałaś ją z takiej mocniejszej strony.
    Po trzecie, mieli się cmokać. :3 A się nie cmokali. :c Więc w NEKŚCIE oni mają kiss kiss. :D
    Po czwarte, jakie słodkie było te wyznanie Cher. *_* Że ona chce, ale hejty. :3 Mniamuśne to było. A ja takie 'Awwww'. :3
    Po piąte, no, AJ LOW JU AND JU NOŁ IT, BEJBE. :D
    Aha, no i jak nie będę pisać komentarzy, to będzie znaczyło, że wreszcie zamknęli mnie w psychiatryku. :o
    Ah, no i mam nadzieję, że czytanie takiego porypanego komentarza nie jest dla Ciebie męczące. xd
    AHA I ONI MAJĄ SIĘ CMOKAĆ.
    BO BĘDZIE FOCH. :D

    xoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxo, Carly Carrot. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dearest Carly Carrot,
      Chciałabym wierzyć w to, ale jak każdy mam problem z tym, by w to uwierzyć. Staram się także nie być zarozumiała, więc tylko podziękuję, bo to bardzo mi poprawia humor i dodaje mocy. Będzie "chyba" pewna nie jestem, ale już jest, także się nie wypowiadam. Normalnie czytając to, aż podchodzi mi 'Awwww'. Jejku, zaczynam się bać, żadnych psychiatryków, jak nie zobaczę komentarza to chyba będę latać po każdym psychiatryku w kraju szukając Cię !

      Aria Jones.

      Usuń
  7. Super czekam na następny rozdział :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniale piszesz! Nie przejmuj się tymi pierdołami. Ja też byłam przewodniczącą i wiem jak to jest. Z polskiego to ty chyba 5 musisz mieć! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny rozdział.Pomiędzy Niallem a Sherry zaczyna sie coś w końcu dziać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Boski ! Chce ta imprezę charetatywna . Aww *_*

    OdpowiedzUsuń
  11. http://causeeverything-startsfromsomething.blogspot.com/ zapraszaaaam<3 SPAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spaaaaam ! nie zaglądnę, przepraszam - brak czasu :D

      Usuń
  12. Tak sobie myślę "Dziś miał być nowy rozdział!" i wchodzę na bloga, a tu co? Nic! Gdzie jest nowy rozdział ja się pytam?! No gdzie?! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dobra, już jest i zaraz dodam 21, więc proszę nie marudzić :P

      Usuń
  13. Kolejny świetny rozdział ;D Czekam z niecierpliwością na następny ;>

    OdpowiedzUsuń
  14. kiedy będzie rozdział ? ;**

    OdpowiedzUsuń