czwartek, 29 listopada 2012

Rozdział 24

Sherry wypakowywała właśnie swoje rzeczy do szuflad w komodzie. Nie lubiła jak miała bałagan w plecaku, w odróżnieniu do pokoju. Miała słuchawki na uszach, słuchając All Time Low, więc nic nie słyszała. Chciała się skupić na czymkolwiek, byle nie myśleć za dużo. Chciała tylko, żeby było dobrze. Chciała się w kogoś wtulić i odpuścić wszystko. Poluzować linki. Niestety Niall zniknął, poszedł szukać wiatru w polu, jak to skwitował jej brat. Wyjrzała przez okno, wiatr smagał drzewa w oddali, mgła bawiła się przy ziemi. Zobaczyła jak Niall idzie ku domkowi, był jeszcze daleko. Usiadła na łóżku i patrzyła jak jej chłopak do niej idzie. Miała wrażenie, jakby znali się o wiele dłużej. Usłyszała, że ktoś otworzył drzwi. Niall już wrócił. Wyszła z pokoju, zobaczyła jak chłopak stoi pod oknem w salonie, jakby sam wypatrywał kogoś w polu.
- Musimy porozmawiać - powiedział, byli sami w pokoju, więc to na pewno o nią chodziło.
Dziewczyna podeszła do niego, przytuliła się do niego, a on objął ją.
- To koniec, prawda ? - zapytała, wiedziała, że nie bez powodu wyjechali do domku.
- Tak - westchnął.
- Ale będziesz przy mnie ?
- Gdy tylko będziesz mnie tam chciała - pocałował ją w głowę.
- Dziękuję, po prostu to nie to, ja wiem - westchnęła i wróciła do swojego pokoju, nie czekając na żadną odpowiedź.
Nie chciała słuchać żadnych jego tłumaczeń, miała to głęboko w poważaniu. Wiedziała, że żaden chłopak, którego naprawdę lubiła nie mógł jej chcieć. Rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać jak dziecko, wszystko znowu się zebrało. Nie wyszła ze swojego pokoju, aż do rana. Była sama, a każdy kto chciał do niej wejść został zbesztany i zwyzywany. Nie chciała nikogo wiedzieć, miała tego dość. Nienawidziła siebie i wszystkiego dookoła. Zasnęła szybko, była zbyt zmęczona by myśleć. W nocy, gdy Harry zajrzał do pokoju przykrył ją kocem. Żałował, że nie potrafił jej uchronić.
Wrócił do salonu, zastał tam Niallera, brzdąkającego na gitarze i Effie, która mówiła coś do niego, ale on nawet nie zwracał na nią uwagi.
- Effie idź spać - powiedział do dziewczyny Harry, a ona potulnie nie pytając o co chodzi, ale zniknęła w ich pokoju.
Usiadł przy przyjacielu i odłożył jego gitarę na stojak. Niall nawet się nie bronił. Patrzyli sobie w oczy przez chwilę, widać było gniew i bezradność.
- Co jej powiedziałeś ? - zapytał zdenerwowany Harry, ale mówił spokojnie, by go nie wystraszyć.
- Nic, zapytała jedynie, czy to koniec, ja odpowiedziałem, że tak i poszła do swojego pokoju. Nie zdążyłem nic wytłumaczyć, ale ona była taka spokojna, jakby już się pogodziła z tym i wszystko rozumiała - powiedział obojętnie.
- A co ? Myślałeś, że się wścieknie, uderzy Cię w twarz, że będzie krzyczeć, że Cię nienawidzi, czy że byś jej tego jej nie robił, bo Cię kocha ? - powiedział sarkastycznie. - Ona jest bardziej zamknięta w sobie, niż pudełko czekoladek, ona ma problem z wyrażaniem uczuć i tego co myśli... Straciłeś szansę, bo teraz nawet nie odezwie się do Ciebie, ani słowem, nie prychnie, nie będzie Cię obrażać, będzie udawała, że nie istniejesz  - powiedział i wstał z kanapy. - Dobranoc.
- Dobranoc - odpowiedział i rozłożył się na kanapie.
Nie miał zamiaru iść do pokoju Sherlock, gdzie miał spać. Nie chciał, by jeszcze udusiła go we śnie, wolał się przespać tu i udawać, że o niej nie myśli.

- Jak pięknie pachnie - powiedział Niall, gdy wchodził do kuchni, gdzie wszyscy siedzieli przy stole.
Poniedziałkowy poranek, a Sherlock robiła im śniadanie, omlety na słodko. Zręcznie władała patelnią obracając "naleśnika". Wyglądała normalnie, po za zapadniętymi oczami, ale trzymała ten swój uśmiech na miejscu. Udawała, że nic się nie stało. Wszystko miało być normalne.
- Zrobiłam Ci omlet z truskawkami i banami - powiedziała kucharka do Irlandczyka i wskazała na stół.
Większość miała już swoje porcje. Teraz robiła dla Liama i zostanie jej tylko danie dla siebie.
- O.. Dzięki - zdziwił się, że ona w ogóle coś do niego powiedziała i gdy na niego spojrzała, gdy zasiadał przy stole obdarzyła go uśmiechem.
- Proszę Liam - włożyła do połowy omletu wybrane przez niego składniki, zakryła drugą połową ciasta i obróciła, potem dała mu na talerz.
Wylała ostatnią porcje ciasta na gorącą patelnie. Szybko skończyła swoje śniadanie i usiadła przy stole obok brata i Dan. Wszyscy czekali z pierwszym kęsem na nią.
- Smacznego - powiedziała uśmiechnięta Dan, potem wszyscy mówili nawzajem i ponownie życzyli "smacznego".
Gdy skończyli śniadanie i miło gawędzili o danym dniu, brudne naczynia zostawili na stole. Wszyscy powoli uciekali z kuchni, by ich nie zmywać. Sherry wkładała ostatnie naczynia do zlewu. Nie zorientowała się jak została sama w pomieszczeniu z nim.
- Czemu taka jesteś ? - zapytał, gdy nikogo nie było w pobliżu. - Sądziłem, że będziesz zła i nie odzywała się do mnie.
- W sumie to jestem, ale to się nazywa kolej rzeczy. Zresztą, chcę by to wyglądało normalnie, bo Harry twierdzi, że mam problem z wyrażaniem emocji. Lepiej się do mnie nie zbliżaj przez trochę. To nie jest rada - rzuciła i wyszła z kuchni zostawiając go z brudami.
Siadła w salonie z przyjaciółmi i grała piosenki na gitarze. Wszyscy się cieszyli i śpiewali. A on robił za gospodynię domową.
- Robi się cieplej, wiecie, jutro ma być aż 27 stopni ! - powiedział Harry. - Znaleźliśmy z Nialler'em jezioro, więc moglibyśmy się przejść i powygrzewać, w końcu trzeba korzystać, bo są wakacje - zatarł dłonie. - Co wy na to ?
- Z chęcią - zgodzili się Liam i Danielle.
- Ja także - powiedziała Effs.
- Ja raczej spasuję - zaśpiewała Sherlock.
- Ja także nie idę - powiedział Niall wchodząc do pokoju.
- To może jednak się przejdę - stwierdziła Cher, nie miała ochoty być z nim w jednym domku sama.
- Czyli Nialler zostajesz sam ? - zapytał Liam. - Chodź z nami, opalisz to blade ciałko - zaśmiał się.
- Zobaczymy, czy na pewno będzie tak ładnie - wzruszył ramionami Irlandczyk.
Dzień zleciał im szybko, siedzieli przy kominku, śpiewali, robili zdjęcia, gadali do późnej godziny i oglądali filmy na laptopie Dan. Sherlock położyła się spać wcześniej, była zmęczona, a łóżka tutaj naprawdę czyniły cuda. Liam, Dan i Niall zostali ostatni, nie mieli ochoty iść spać. A Niall raczej nie chciał zostawać sam.
- Czyli zerwaliście ? - zapytała piąty raz niedowierzająco Danielle.
- Tak, Danny - powiedział poirytowany chłopak.
- Powiesz mi w końcu czemu ? - pytał kolejny raz Payne.
- Długa historia, ale to nie moja wina, ani jej tym bardziej - powiedział i ziewnął.
- Znowu to ? - zapytał Liam, bo wiedział o co chodzi, to samo kazał mu zrobić Simon po X-Factorze z Danielle, więc go posłuchał, ale zeszli się po roku bez problemu. - No wiesz, "eska", tak ? - chodziło o 'S' jak Simon.
- Tak - powiedział sztywno, a dziewczyna nie wiedziała, o co chodzi.
- Chyba zgłupiałam, idę spać - wzruszyła ramionami, a gdy znikała w drzwiach powiedziała na pożegnanie. - Jesteś idiotą, bo ona jest cudowna.
- Jakbym nie wiedział - wzruszył ramionami Irlandczyk.
- To masz przerąbane. Ja, Danielle nic nie powiedziałem, mówiłem, że to przez dystans i tak dalej, a potem był spokój. Wiesz, Sherry jest inna. Chociaż się normalnie do Ciebie odzywa, więc chyba spoko, prawda ? - zapytał i usiadł po turecku.
- Nie jest, powiedziała, że to tylko dlatego, by Harry nie widział jak robi mi sceny i że jest smutna. No i dodała, że jest trochę zła - wzruszył ramionami i przewracał kostkę do gitary między palcami.
- Stary, poradzisz sobie, mówię Ci. Wiesz, co musisz zrobić - powiedział poważnie i wstał, na odchodne poklepał go po ramieniu i zniknął w swoim pokoju.
Dobrze wiedział, co ma zrobić. Miał jej powiedzieć prawdę o Księciu. Wszystko miał jej wytłumaczyć. Tylko się bał. To było najgorsze, bał się, nie wiedział jak to zacząć i zakończyć zarazem. Nie widział sposobności, by jej to powiedzieć. Zresztą jak mógłby to zrobić ? Gdyby wszystko powiedział, ona byłaby zła, że nic nie mówił przez cały ten czas.

- Prześpij się u mnie, nie możesz spać na kanapie, bo zajęłam twój pokój - powiedziała Sherlock patrząc na chłopaka, który leżał na kanapie.
- Nie, nie trzeba. Przeżyję, idź spać - podziękował.
- Niall, tu jest niewygodnie, prześpisz się jak człowiek. Zrób mi tą przyjemność - oparła się o framugę i skrzyżowała ręce na piersiach.
Nie trzeba było mu powtarzać tego dwa razy. Wziął koc i poszedł do pokoju. Minął ją w przejściu. Rzucił się na łóżko, jak na dawnego przyjaciela. Ściągnął buty i przykrył się kocem. Ona także wróciła do łóżka, gasząc po drodze światło. Położyła się na plecach patrząc w sufit. Nie mogła zasnąć, chociaż tak bardzo łóżko o to prosiło. Światło księżyca oświetlało pokój.
- Sherlock ? - wyszeptał.
- Tak ?
- Wiesz, że ja nim jestem, prawda ? - zapytał Niall, bo łudził się, że ona już dawno to odkryła, bo nie widział innego powodu by litować się nad nim.
- Tak - powiedziała twardo.
- I ? - spytał z nadzieją, że coś postanowiła w związku z nimi.
- Szkoda, że powiedziałeś to tak późno, chociaż to i tak nie ma znaczenia, bo to Ty zerwałeś.
- Wiesz, że to nie ja, prawda ? - pytając o zerwanie.
- Tak, wiem. Chociaż miałbyś odwagę i mnie pocałował - Niall się ożywił, ale także i zdziwił.
Wstał z łóżka i podbiegł do niej. Chciał ją pocałować, ale poczuł szarpnięcie za ramię. Coś go szarpało. Odwrócił się, ale już nic nie zobaczył. Otworzył oczy. Jasne światło raziło go w oczy. Obudził się. Harry szarpał jego ramię, starając się go wybudzić dogłębnie ze snu. 
- Wstałbyś, a nie ślinisz się z poduszką - roześmiał się Styles.
- Przepraszam, ale we śnie nie jestem takim tchórzem - uśmiechnął się słabo i wstał.
Nowy dzień nastał. Słońce wlewało się do domku i bawiło się z powierzchnią tafli wodnej nad jeziorkiem.
- Ubieraj się, ogarniemy coś do jedzenia i przygotujemy wszystko na wakacyjne wygrzewanie się w słońcu - ucieszył się Harry. - Tak w ogóle to co Ci się śniło ? - zadrwił z niego i poszedł do kuchni.
- A jak myślisz ? - odpowiedział poirytowany.
Zwlekł się z łóżka i poszedł za przyjacielem do kuchni. Usiadł przy stole i patrzył jak przygotowuje mrożoną herbatę. Potem wrzucili to do przenośnej małej lodówki. Spakowali parę koców, ręczniki, radio i linę. Poszli wolnym krokiem nad jezioro. Słońce pomimo wczesnej pory już paliło w plecy. Rozłożyli koce i ręczniki zaraz przy brzegu, pod wysokim drzewem, które dawało trochę cienia. Harry wspiął się z liną na nie i zamocował ją. Teraz swobodnie spadała na dół, Niall zawiązał na niej dwa supły, tak by można było się na niej uwiesić i skoczyć do wody. Bał się co prawda jaką głębokość ma jeziorko. Ściągnął, więc koszulkę, buty i stał w jeansach podpierając boki. Po chwili namysłu podwinął nogawki do kolan. Wskoczył na linę krzycząc :
- YOLO !
Harry zaczął się śmiać, patrząc jak Irlandczyk wpada z wielkim chlupnięciem do wody. Wylądował prawie na środku całego akwenu. Nie dotykał stopami dna, więc zanurkował, by sprawdzić jak głęboko tu jest. Stanął na rękach pod wodą i czuł, że na pewno 3,5 metra się tu znajdzie. Wynurzył się i swobodnie podpłynął do brzegu.
- Może być - powiedział wzruszając ramionami, gdy wychodził na ląd.
Hazza się roześmiał i rzucił mu ręcznik.
- Czyli się dzisiaj wylegujemy na słonku ? - zapytał i powoli ruszyli ku domkowi, by się przebrać.
- Chyba to już dawno postanowione. Zresztą nie uważasz, że takie ciche wakacje mogą stać się dla nas największą przeszkodą ? - zamyślił się.
- Bredzisz, przyjacielu - skarcił go.
Weszli do domu, nie było już tak cicho, Sherlock krzątała się po kuchni w swoim stroju kąpielowym i spodenkach. Góra stroju to zwykły czarny pasek cały w kropeczkach, jakby ktoś chlapnął na niego trochę farby w odcieniach niebieskiego, czerwieni i żółci. Miała zwykłe czarne szorty, jak dla faceta, przy biodrach białe, a reszta, aż po kolana czarna. Miała włosy spięte w kucyk, a grzywkę zaciągniętą do tyłu na wsuwkę, chociaż kosmyki przy uszach jej wychodziły. Śmieszny był to widok, kiedy dziewczyna w takim stroju śpiewa sobie pod nosem i pije kawę, co chwilę. Potem można było zauważyć Effie, która siedziała przy stole czekając na śniadanie, które ma jej zrobić przyjaciółka. Słychać także było śmiech z pokoju Dan i Liama.
- Wszyscy gotowi ? - zapytał Harry wchodząc do kuchni, musiał pociągnąć za ramię Niallera, bo ten słaniał się, by nie wchodzić.
- Zjemy śniadanie i idziemy, Dan i Liam jeszcze się przebierają, ale zaraz wyjdą - powiedziała Effs.
Harry zajął miejsce obok dziewczyny przy stole, a Irlandczyk stał w wejściu.
- Usiądź, albo mi pomóż - uśmiechnęła się Sherlock patrząc na jego nagą klatkę piersiową i podała mu kawę, którą położył na stole, potem tosty i jajecznicę, gdy skończył pomagać cofnął się do ściany, by stać jak najdalej od niej. Nie chciała na niego się gapić, ale sposób w jaki spinał się był dość dziwaczny.
- No odezwij się chociaż - powiedziała Walker.
- Nie mam nic ciekawego do powiedzenia - odparł i wsadził ręce do kieszeni.
- Zawsze to jakiś początek - zaśmiała się i przewróciła oczami, a on spojrzał na nią i się uśmiechnął.
- Nic nie jesz ? - spytał, gdy zobaczył, że pije już drugą kawę.
- Nie mam ochoty, wolę się napić kawy, jakoś nie spało mi się dobrze dzisiaj, muszę się jakoś obudzić - odpowiedziała i wypiła do dna kubek kawy.
- Musisz coś jeść - powiedział Niall i posadził ją na krześle.
Zabrał Harry'emu z talerza tosta i zrobił na nowo jajecznicę. Siedział przy niej, chciał, by wszystko zjadła. Cała reszta już poszła nad jezioro. A oni dalej tkwili w kuchni nad już prawie zimną jajecznicą i czwartym kubkiem kawy. Niall patrzył się jak dzióbie ją widelcem. Nie zrobił jej dużo, zjadła jedynie połowę, ale przynajmniej tosta.
- Już nie chcę - powiedziała i odsunęła talerz.
- Zjedz do końca - prosił. - Bo wpadniesz w jakieś zaburzenia jedzenia, a tego bym... byś nie chciała.
- Nie jesteś moim ojcem - warknęła i wstała.
Zabrała talerz i wrzuciła go do zlewu, po czym dopiła kawę. Gdy chciała wyjść, on zagrodził jej drogę ciałem i chwycił ją za łokieć.
- Masz rację, nie jestem i nie chciałbym być, ale musisz jeść i chcę byś była zdrowa - powiedział spokojnie.
- Jak mam być zdrowa, jeżeli ktoś taki jak Ty łamie mi serce ? Myślisz, że czemu piję tyle kawy ? Bo nie spałam całą noc, bo jak jakaś idiotka płakałam całą noc. Mam gdzieś, że muszę jeść, mam gdzieś, że teraz zgrywasz troskliwego, trzeba było pomyśleć o tym zanim dałeś mi się w sobie zadłużyć - warknęła, odepchnęła go lekko na bok, a on zwolnił uścisk i pozwolił jej wyjść.
Wyszła na zewnątrz trzaskając drzwiami. Widział jak ociera sobie twarz i idzie do reszty. Usiadła na kocu i założyła okulary. Patrzyła jak wszyscy dobrze się bawią. Niall wziął głęboki wdech. Poszedł się przebrać. Założył kąpielówki i zielone szorty w białe paski. Wziął swoją czerwoną koszulkę z krókim rękawkiem i czarne Ray Ben'y. Poszedł przez łąkę na boso do przyjaciół. Zajął miejsce obok Sherlock. Nikogo nie było obok nich, wszyscy taplali się w wodzie. Dziewczyna leżała na brzuchu i czytała książkę "Dla Ciebie Wszystko" Sparks'a. Nialler ściągnął koszulkę i klapki, po czym rozłożył się obok niej na plecach. Sherlock miała na sobie okulary brata, takie same jak on teraz miał na sobie, rozmyślała, które to wpadły do toalety . Nialler'a, jej czy te co teraz Harry nosił ?
- Widzę - powiedział cicho patrząc, że drży jej szczęka, zanosiło się na płacz.
- Nie łudź się, że to z twojego powodu, to Sparks, a nie jakiś tam... - prychnęła i odwróciła się do niego plecami na bok.
- Sherlock przestań mnie zbywać - westchnął.
- Ja Cię, kochany, nie zbywam - powiedziała z przekąsem. - Po prostu chcę, byś jak najszybciej usunął się stąd, ode mnie, z mojego życia i nic nie mówił.
Odetchnęła, odłożyła książkę i podniosła się. Złożyła okulary równolegle do książki, wstała i zostawiła go samego, bo wbiegając do wody.
Niall się zdrzemnął, chciał w końcu odpłynąć. Znowu bezsensowny sen, który miał go skłonić do powiedzeniu jej o Księciu. Tym razem ona błagała go, by powiedział jej to albo skoczy z mostu, w końcu jej nie mówi i sam spada w otchłań lodowatej wody. Wybudził się ze snu, bo Liam właśnie wylewał na niego wodę ze swoich spodenek. Oczywiście jako jedyny Niall nie śmiał się ze swojej reakcji, na obudzenie go ze snu. Wzdrygnął się i uderzył stojącego w łydkę.
- Spokojnie, śpiąca królewno - zaśmiał się Liam i usiadł przy nim.
Harry siedział tuż obok nich, a dziewczyny leżały na wodzie dryfując na środku jeziora.
- To nie jest śmieszne - warknął Nialler.
- Jedynie dla Ciebie - odpowiedział spokojnie Harry i puścił mu buziaka. - Skoro jesteśmy tu sami, to chyba mogę coś ogłosić - powiedział Harry i teatralnie się im skłonił, po czym przysunął do nich i oparł się na plecach Liam'a.
- Już się boję, chociaż pewnie to będzie coś w stylu, zmieniam płeć, albo jestem hetero - a Liam roześmiał się na słowa poirytowanego Niall'a.
- Ha ha ha - uderzył go Harry. - Ale jak nie chcesz wiedzieć z kim rozmawiała przez telefon ładną godzinkę temu Sherry to zgrywaj dalej idiotę - wykrzywił usta.
- No przepraszam, jedziesz - poprawił się Irlandczyk.
- Otóż, raczej jest na Ciebie wściekła, chociaż mnie zapewniała, że nic do Ciebie nie ma, że między wami jest wszystko w porządku - zaczął Harry i ściszył głos. - Rozmawiała z Simonem, prosiła o przeniesienie.
- Jakie ? Raczej nie przeniosą ją do innej wytwórni - powiedział Liam lekko zdziwiony.
- Nie chodzi mu o wytwórnie, Sherry chcę się wyprowadzić - podsumował Irlandczyk.

____________________________________________________________

Ładny 24 rozdział. Podoba mi się i jest cholernie dłuuuuugi ! Sama aż się przeraziłam. No cóż, jeżeli lubicie dużo czytać to w sam raz. Rozdział na Be Irish też zaraz wpadnie. Jejku wstałam dzisiaj i zobaczyłam liczbę 35 na obserwatorach i się przeraziłam, bo musiałabym wrzucić mój taniec, ale się okazało, że miałam tylko brudny ekran xD. Liczę na parę dobrych komentarzy. Kurde przyda mi się trochę pomocy, ale na razie nie poproszę o nią Was. Jeżeli lubicie prowadzić stronki to piszcie do mnie, wiecie, jakbyście chcieli moją poprowadzić. Nie w ogóle nie proszę o pomoc Was xD. W każdym razie jesteście nieziemscy <3

Love,
Aria Jones.

24 komentarze:

  1. Cudo, cudo, cudo <3 No, ale tak czy inaczej, ja nie przeżyję jak Sherlock i Niall nie będą razem :(. Muszą być!I ona nie może wyjechać nigdzie! :( Bo jak nie, to ja Cię normalnie znajdę, zakopię i odkopię po 5 minutach (ja Ci nie grożę) tak jakoś mi się napisało :D
    w każdym bądź razie, mam nadzieję, że wszystko będzie cudownie piękne <3.
    Czekam na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, jakoś ogarnę te wszystkie groźby w stronę mojej osoby xD. Nie przeprowadzi się daleko, także się nie bój, sorki : P

      Usuń
    2. Hehe :D. Ooo to dobrze,że się daleko nie wyprowadzi ;D. Moje serce się raduje jak szalone :D

      Usuń
  2. Niech ona się dowie, o co w tym całym cyrku chodzi, bo ja nie mogę wytrzymać! Niall taki smutny, Sherlock wkurzona. Horan wymyśl coś!:( Aż mnie coś kłuje w sercu jak to czytam. A wydaje mi się, że szybko się nie ułoży, nie będzie ładnie, pięknie i tak dalej :D
    A teraz idę przywitać się z 'Be Irish' bo jeszcze nie miałam okazji;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niall'a dręczy poczucie winy, bo zerwał, a ona udaje krótko mówiąc, nie wie jak się zachowywać dlatego raz jest cicha, raz płacze, raz krzyczy :/. Będzie, chyba...

      Usuń
    2. No właśnie wieeem:d Horan zerwał, nie może wytłumaczyć czemu, Sherry chce się od niego odciąć. No jak tak można? :D Mam nadzieję, że będzie dobrze. Dobra, nie narzekam już tutaj, bo się powtarzam, idę sobie xD

      Usuń
  3. Świetny, ale chcę już by.. Niall i Walker się zeszli ♥. Uwielbiam twoje opowiadanie :) Czekam na nowy :*

    OdpowiedzUsuń
  4. czy oni nie mogą być po prostu razem już mnie trochę to denerwuję masz zamiar cały czas to przedłużać no niech już będą razem bo trochę ten blog mi się zaczyna nudzić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przykro mi, ale zejdą się dopiero w 27, przepraszam, że tak Ci się nudzi, ale jakoś nie poradzę na to.

      Usuń
  5. Tak w odpowiedzi do Anonima 29 listopada 2012 11:39 to się zupełnie nie zgodzę.
    Właśnie lubię, jak wszystko się tak komplikuje, są jakieś problemy i w ogóle. :D Nie lubię czytać o tych zajebistych związkach w opowiadaniach, w których wszystko jest zajebiste i ciągle się całują (a to akurat fajne :D ^^), wszyscy są szczęśliwi... Rzygam słodkością. ;3
    AJ LOW SOŁ SOŁ MACZ. <3 rozdział jest boski, po prostu boski!
    Szkoda mi Sherry... Bo się kissali (a ja ciągle o całowaniu :x przepraszam!) i było fajnie, a teraz... W sumie jestem ciekawa, co wykombinujesz dalej, jak to się potoczy. Coraz bardziej się uzależniam ;D
    JEZIORKOOOOOOO *__________* ale tam fajnie ;d zazdroszczę im :D

    a teraz spadam na Be Irish bo nie zdążyłam napisać komentarza.
    love, carrottie. ♥ <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że przez te komplikacje nie odpadnie mi paru czytelników czy coś, bo będzie mi smuuutno. A ta znowu o całowaniuuu ! Weź, mały narkoman mi rośnie, w sumie to blogoman, czy coś w ten deser. Zaczynam się bać o tych co nałogowo go czytają. Ty, jest już 34 obserwujących... Zaczynam się naprawdę o siebie bać...

      love,
      Aria Jones.

      Usuń
  6. Siemka Aria :*
    Mnie tam nic nie nudzi, wręcz przeciwnie.
    i mam mały komunikat do Niallera:
    OGARNHIJ SIĘ HORAN I POWIEDZ JEJ CALĄ PRAWDĘ!!!
    kurde mam już dosyć Simona...
    Ale czekam już niecierpliwie na następny :D
    jak zawsze Buziaczek ;***
    Wers
    Ps: Czytasz Percy'ego Jacksona... ? <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czytałam, wszystkie i uuuuuwielbiam. To dobrze, bo źle się czuję jak ludzie takie rzeczy piszą. Może to przeczyta (w sensie Niall) ;PP.
      Nom, Buuuuziaczek ;**

      love,
      Aria Jones

      Usuń
  7. http://opowiadaniaoonedirectionxd.blogspot.com/ - pokomentujesz, polecisz, wpadniesz ? ; > Z góry dziękuję <3. + świetnie piszesz : DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, jak się wyrobię to spoko ;)

      Usuń
  8. Wiesz, że się poryczałam?
    ~Alex H.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, moja Alex ;*
      wiesz, że już znalazłam Ci miejsce w Be Irish ? <3

      Usuń
    2. OMG OMG zwariowalas normalnie ;**
      ~Alex H.

      Usuń
    3. bez takich nie ma świata <3
      zresztą musiałaś tam być, to już w jakimś stopniu tradycja, bo Be Irish będzie ostatnie, a Ty byłaś w pierwszym <3 ;**

      Usuń
  9. Chcesz poznać obiektywną ocenę swojego bloga? Zapraszam na: http://evilevaluation.blogspot.com/ . z góry przepraszam za spam .

    OdpowiedzUsuń
  10. Niee ! Niech Sherlock się nie wyprowadza ! A tak wgl. to rozdział świetny i już nie mogę się doczekać następnego . ; )

    OdpowiedzUsuń